środa, 29 lipca 2015

W jaki sposób wymienić złotówki na walutę przed wakacjami


Niektórzy już po wakacjach, niektórzy dopiero się przygotowują. Bycie członkiem Unii Europejskiej w znakomity sposób ułatwiło nam podróże. Na terenie Unii już nie potrzebujemy paszportu, nie trzeba mieć znajomości, oczekiwać w długich kolejkach. Jedno jednak pozostaje niezmienne, za granicą nie możemy płacić w złotówkach. Gdzie więc najkorzystniej zamienić polską walutę na inną?

W XXI wielu istnieje szereg sposobów na wymianę walut.

Po pierwsze: w kantorze.

Sposób powszechnie znany, sprawdzony. Udajemy się ze złotówkami do kantoru i zamieniamy na walutę. Plusem jest prostota. Wiemy gdzie są zlokalizowane kantory, stajemy twarzą w twarz z kasjerem i dokonujemy transakcji. Wcześniej na wyświetlaczu widzimy kursy. Nieraz możemy natychmiast negocjować cenę. Kilka minut i jesteśmy z wypchanym portfelem gotowi do drogi. Minusem jest duża zmienność kursów. By wybrać najkorzystniejszy powinniśmy „odwiedzić” kilka kantorów – choć nie ma pewności, że gdy po kilku godzinach poszukiwań wrócimy do pierwszego kantoru to kurs będzie taki sam.

Po drugie: w banku.

Tak,  waluty możemy kupić w banku. Plusem jest duża wiara klientów, że w banku „nas na pewno nie oszukają”. Ma to sens, kto z nas zna podstawowe zabezpieczenia walut, które używa kilka raz w życiu? Albo widzi je  pierwszy raz? Pamiętajmy, że banki to instytucje zaufania publicznego. Tu również możemy się nachodzić by wybrać najkorzystniejsze kursy. Można to też zrobić na skróty. „Wchodzimy na strony internetowe” gdzie wszystkie kursy bankowe są podawane.

Po trzecie: w kantorze internetowym.

Od kilku lat powstała cała rzesza kantorów w internecie. Trudno je już nawet zliczyć. W tym systemie możemy liczyć na najniższe kursy. Wszystko działa szybko. Możemy negocjować kursy. Ale uwaga: musimy posiadać własne konto złotówkowe i walutowe, na które to konto wpłyną pieniądze po wymianie. Mogą nas spotkać niespodzianki. Bank może pobrać prowizję za przelew, bank może pobrać opłatę za prowadzenie rachunku. W niektórych przypadkach kłopotliwe jest już samo założenie konta – bo trzeba iść do placówki banku lub czekać na kuriera z umową. A klient internetowy jest niecierpliwy… Niedawno mojego kolegę spotkała niemiła niespodzianka. Założył konto walutowe w banku, gdy jednak chciał wpłacić walutę, okazało się, że … nie może, bo bank nie prowadzi obsługi kasowej w danej walucie! W sumie stwierdził, że to i tak dobrze, ponieważ nie może wpłacić gotówki, gorzej by było jeśli miałby walutę na koncie i nie mógł wypłacić. Po kilku godzinach wytłumaczyłem mu, że niestety tak jest i w tym banku nie mógłby wypłacić tych pieniędzy w walucie.

Po czwarte: nie wymieniaj.

Część z Polaków nie wymienia waluty. Zabiera ze sobą karty płatnicze i kredytowe. W danym kraju płatności dokonuje kartą i wówczas systemy płatnicze i jego bank rozliczają transakcje. Można też dokonać wypłaty lokalnej waluty w bankomacie. Plusem jest wielka prostota. Nie robimy nic, po prostu jedziemy. Minusem – nie wiemy tak naprawdę po jakim kursie konsumujemy za granicą. Nie ma pewności kiedy nastąpi rozliczenie. Nie wszędzie można płacić kartą.
Po piąte: wymieniaj walutę w kraju w którym będziesz przebywać.
Ci którzy często podróżują mają zawsze najważniejszą walutę świata – dolara amerykańskiego. Prawie we wszystkich krajach jest to waluta akceptowalna lub wymienialna. Czyli możemy płacić w dolarach lub wymieniać je na miejscu. Ta metoda może okazać się ryzykowna, nie mamy pewności co do kursu. Istnieje większe ryzyko oszustwa.

Nie ma idealnej metody na wymianę waluty. Jedna część to ekonomia, ale druga to bezpieczeństwo. Z walutami jest tak jak z inwestycjami „nie wkładamy wszystkiego do jednego worka”. Moim zdaniem metoda mieszana jest najskuteczniejsza.  Tu przypominają mi się słowa kuzyna kierowcy TIR-a. „Jak jadę na „Maskwu” to zabieram dolary, euro i ruble. W różnych rejonach akceptowalne są różne waluty”.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza