wtorek, 24 maja 2016

Ranking kredytów hipotecznych – czy to ma sens?

Wywiad ukazał się na łamach Życia Olsztyna.

Niemal codziennie jesteśmy zasypywani wszelkiego rodzaju rankingami. Są rankingi kredytów hipotecznych, lokat, kont bankowych. Są też rankingi szkół wyższych, sportowe. Jednak czy takie syntetyczne zestawienie może być pomocne o tym rozmawiamy z Krzysztofem Rzymskim – Niezależnym Doradcą Finansowym.

Jak wygląda ranking kredytów hipotecznych?

Zwykle to jednostronicowa tabela z nazwami banków i kilkoma cyframi. Jedynie od jego twórców zależy co taki ranking ma pokazywać. Może ujawniać , który bank może przyznać najwyższą kwotę kredytu, który ma najniższe oprocentowanie, udzieli kredytu na najdłuższy okres.

No to super, po jego analizie nawet laik wybierze najlepszy bank.

Niekoniecznie. Z rankingami jest jak ze statystyką. Człowiek ma dwie nogi, pies cztery (łapy) – średnio mają po trzy i nikt nie jest z tego zadowolony. Zmierzam do tego, że sytuacja każdego potencjalnego kredytobiorcy jest inna.

Ale przecież eksperci opierają się na jakiś danych.

Tak, zwykle powołują się na średnia rodzinę ze średnimi dochodami. Co to jest jedna średnia rodzina? Małżeństwo bezdzietne czy może wolny związek z jednym dzieckiem, a może z dwoma? Średnie dochody dotyczą całej Polski? A co za przeproszeniem rodzinę z Nagórek obchodzi średnia płaca. Nic, null, zero. Dla nich przydatność rankingów kredytów hipotecznych jest żadna – ba, może wprowadzić w błąd!

Nie, fachowcy nie pozwoliliby sobie na wprowadzanie w błąd.

Oczywiście zastrzegają sobie, że to tylko przykład dla jednej konkretnej sytuacji. Jest grudzień, mam przed sobą cztery rankingi przygotowane przez różnych ekspertów. Każdy z nich wskazuje inny bank jako najkorzystniejszy w różnych kategoriach. Np. 3 banki wygrały w konkursie na najwyższą zdolność kredytową. To ja zadaję pytanie ile jest tych banków o najwyższej możliwej zdolności? I sam na nie odpowiadam. Sytuacja każdego klienta jest inna, specyficzna i indywidualna. Wystarczy by klient miał dochody 2 999zł, a inny 3 001zł i już zdolność kredytowa w poszczególnych bankach będzie inna.

Sugeruje Pan, że rankingi kredytów hipotecznych są „ustawiane”?

Nie, to zbyt daleko idące wnioski. Jednak przez 13 lat pracy na rynku kredytów hipotecznych widzę pewną prawidłowość. Poszczególne media wskazują ograniczona liczbę banków jako zwycięzców. A jeszcze bardziej pikantne jest to, że w niektórych rankingach nie uwzględnia się wszystkich banków. Nie wiem dlaczego niektóre banki są chełpione, niektórych się nie lubi - można jedynie domniemywać…

Co jest pomocne w wyborze najkorzystniejszej oferty kredytu hipotecznego?

Należy zacząć od bardzo szczegółowej analizy sytuacji klienta, struktury jego dochodów i zobowiązań. Wielkie znaczenie ma nieruchomość, wkład własny. Liczba osób w rodzinie również jest istotna. Jest jeszcze szereg innych ważnych informacji. Generalnie klientów można podzielić na cztery grupy. Jedni szukają najlepszych ofert w Internecie – ten jednak nie przeprowadzi szczegółowej analizy i nie rozpozna potrzeb klienta. Oferta będzie hurtowa. Druga część klientów kupuje tylko w swoim banku – ci mogą wpaść w pułapkę drogiej oferty. Bank nie musi się starać bo klient i tak dokona zakupu. Trzecia część klientów bierze urlop i chodzi od banku do banku próbując porównać oferty. I czwarta grupa  – ci klienci odwiedzają Niezależnych Doradców Kredytowych, gdzie w jednym miejscu otrzymują oferty wielu banków.

No tak ale taki niezależny doradca może być zależny od prowizji bankowej.

Tak jak w każdym zawodzie trafiają się różni pracownicy. Ci, którzy patrzą tylko na swoje zyski zwykle szybko wypadają z rynku. Ci zaś, którzy nie przekładają zysku nad reputację są na rynku od wielu, wielu lat. Przez ponad 10 lat widziałem na lokalnym rynku wielu doradców i pseudodoradców, ten „najgorszy sort pracuje na zmywaku w Anglii”.

Jak więc trafić na rzetelną ofertę kredytu hipotecznego?

Rekomendacje i polecania to najlepszy sposób na wybranie najkorzystniejszej oferty. Każdy kto planuje zaciągnięcie kredytu hipotecznego powinien pytać wszystkich znajomych dookoła czy mogą kogoś polecić. Jeszcze raz podkreślę, że rekomendacje to najbezpieczniejszy sposób na święty spokój z kredytem hipotecznym.

Jak Pan mówi o świętym spokoju to jesteśmy właśnie w okresie świątecznym. Czy na zakupach powinniśmy kierować się rankingami?

Świąteczne zakupy to nie moja bajka. Jestem z tego pokolenia, które nie musiało mieć nowej komórki, laptopa, butów co sezon. A wszelkiego rodzaje rankingi np. telefonów służą wmówieniu klientom, że są oto już lepsze, mniejsze, lżejsze. I nie chodzi o to który rzekomo jest najlepszy. Poprzez rankingi pokazuje się, że jeśli Ty kliencie nie kupisz czegoś z topu to jesteś przegrany, najgorszy w firmie. Przeciętny w rodzinie.

Teraz Pan przesadził.

No to popatrzmy na spędzanie Sylwestra. Nie pamiętam jakie miejsca są w tym roku najwyższe w rankingu. Wiem jedno - absolutna większość klientów spędza sylwestra we własnym domu. I już zaczynają się pytania „to gdzie spędzicie w tym roku Sylwestra”, a potem do końca stycznia „ gdzie się bawiliście na Sylwestra”? Jak się czuje teraz większość z Nas? Nie  dajmy sobie wmówić  przez małą grupę osób, że jesteśmy gorszymi ludźmi.

Może coś miłego na koniec?

Życzę wszystkim czytelnikom pogodnych i rodzinnych świąt. W przyszłym roku dokonujcie Państwo tylko właściwych wyborów, spełniających Wasze potrzeby, a nie oczekiwania otoczenia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz