wtorek, 13 grudnia 2016

Do ilu banków po kredyt hipoteczny?


Kredyt hipoteczny to największe zobowiązanie klientów w życiu prywatnym. Bardzo skomplikowany i zawiły. Warto rozważyć czy składać wniosek tylko do jednego banku, czy może równocześnie do kilku instytucji.

By ubiegać się o kredyt hipoteczny wpierw klient musi podpisać umowę przedwstępną zakupu nieruchomości. Może to być umowa w formie rezerwacji, umowy deweloperskiej, cywilno-prawnej czy też notarialnej. Jeden fakt jest niezmienny. Podpisując umowę zobowiązujemy się do jej respektowania. I tu jest paradoks, zobowiązujemy się umownie do zawarcia umowy ostatecznej, czyli zakupu nieruchomości w określonym czasie, ale nie mamy jeszcze „zorganizowanego” kredytu hipotecznego. Mówiąc wprost, zobowiązujemy się pomimo braku pewności otrzymania środków z banku.  Wielokrotnie kupujący wpłaca zadatek, który w momencie nieprzystąpienia do zakupu – przepada. 
Dla przykładu: Państwo Nowakowie kupują mieszkanie za kwotę 210 000 zł, wpłacili 20 000 zł zadatku, na resztę kwoty tj. 190 000 zł złożyli wniosek o kredyt do banku. W umowie zobowiązali się do zapłaty brakującej kwoty  190 000 zł w ciągi 2 tygodni od podpisania umowy.  Bank wydał decyzje negatywną – klienci nie przystąpili do ostatecznego aktu notarialnego zakupu i stracili, bagatela  20 000 zł!

Czy istnieje jakaś metoda na zwiększenie bezpieczeństwa kupującego zaciągającego kredyt hipoteczny?

Oczywiście, że tak. Jeden  ze  sposobów opiszę poniżej. Kupujący może i wręcz powinien składać wnioski do kilku banków równocześnie. Pamiętajmy, że powinniśmy dbać o  interesy stron transakcji a w szczególności o zabezpieczenie własnych pieniędzy. 

Zwykle pracownik banku stwierdza, że powinniśmy złożyć wniosek o kredyt jedynie w jednym banku. Oczywiście w banku, w którym on pracuje i „wszystko będzie dobrze”. Powiem więcej, część pracowników banków próbuje wmówić klientom, że nie można składać wniosków w kilku bankach lub, że składanie kilku aplikacji spowoduje mniejszą dostępność kredytów  - „bo wszystko widać”.  
Rzeczywiście, w Biurze Informacji Kredytowej będą odnotowane zapytania poszczególnych banków o raport o naszej historii. I co z tego, że w ciągu miesiąca pojawią się trzy zapytania? Bankierzy powiedzą – czym więcej zapytań tym niższa ilość punktów scoringowych. Można się z tym zgodzić, ale … waga punktów związanych z zapytaniami w BIK to raptem tylko 5% w całości punktacji, więc o znaczeniu śladowym.  
Z punktu widzenia banków nie jest korzystne składanie kilku wniosków, ponieważ np. trzy banki wykonają ciężką pracę rozpatrując wnioski, a tylko jeden zbierze śmietankę i podpisze umowę kredytową. Pozostałe dwa obejdą się smakiem mimo poniesionych nakładów.  Można jednak rzec, że banki same zgotowały sobie ten los. Po wybuchu kryzysu z 2008 roku decyzje banków są absolutnie nieprzewidywalne. Często zdarza się, że bank w przypadku podobnej  transakcji i podobnym profilu klienta podejmuje skrajnie różne decyzje tzn. raz wydaje decyzje pozytywną, raz negatywną. 
Jeszcze ciekawsze spostrzeżenia dotyczą rozpatrywania wniosków tego samego klienta przez różne banki. Najczęściej zdarza się, że wszystkie podejmują decyzję jednakową. Ale, z moich wieloletnich doświadczeń wynika, że w co czwartym wniosku banki podejmują różne decyzje tzn. jeden bank przyznaje kredyt inny odwrotnie – odmawia. Część banków kwestionuje pewne fakty, inne wręcz przeciwnie interpretują je na korzyść klienta.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza